Czy mamy odwagę żyć ?

Czy mamy odwagę żyć ?

odwagę żyć

Poranek, słyszysz dźwięk budzika. Wstajesz z łóżka, idziesz do kuchni i zaparzasz  aromatyczną kawę. Bierzesz łyk i już uświadamiasz sobie, że czeka Cię kolejny z wielu takich samych dni Twojego życia. Nieustanna rutyna ogarniająca Twoją codzienność. Czujesz, że czegoś potrzebujesz. Ale tak naprawdę nie do końca masz świadomość czego. Budzisz się kolejnego dnia i powtarzasz te same czynności patrząc na własne odbicie w lustrze na przestrzeni lat. Starzejesz się, wcale nie będąc przekonanym, że tak naprawdę masz odwagę żyć.

Dzieci, są szczęśliwsze od nas?

Pamiętasz, że jako dziecko miałeś pewne marzenia. Chyba każdy z nas wyobrażał siebie na przestrzeni lat.  Mieliśmy swoje plany dotyczące naszej przyszłości. Niestety większość z nich nie została w żaden sposób zrealizowania, co można w bardzo łatwy sposób zdemaskować. Przecież chciałeś zostać lekarzem, strażakiem, policjantem. A nawet archeologiem badającym skamieniałe szczątki dinozaurów. Tak wiem, ja miałem dosyć dziwne upodobania, które raczej się nie ziściły. Nawet na pewno, bo nie przypominam sobie bym będąc teraz dorosłą osobą biegał po polu i kopał dziury w ziemi w poszukiwaniu prehistorycznych skamieniałości. Oczywiście bardzo szanuję taką pracę i jestem pełen podziwu, że niektórzy potrafią przekształcić swoją pasję i młodzieńcze wyobrażenia w coś, co owocuję nie tylko w niezwykłe przeżycia i historie o ciekawych przygodach. A także w coś, co sprawia Ci przyjemność i  potrafi dać bezpieczeństwo finansowe. Bo praca archeologa wiąże się z wieloma wyrzeczeniami i sporym pokładem wiedzy jakim trzeba dysponować.

Dzieci na ogół świat odbierają trochę inaczej od nas. Czasem nie rozumieją, że życie nie zawsze przybiera taki tor, na jaki stara się je za wszelką cenę ukierunkować. W naszych dorosłych głowach poukładały się pewne schematy, wedle których budujemy otaczającą nas rzeczywistość. Wszędzie dostrzegamy problemy, marnujemy nasz bezcenny czas na narastające nerwy wynikające z przeróżnych życiowych sytuacji. Bardzo często zapominamy o tym, że nasze życie to zaledwie ułamek sekundy w całym wszechświecie. Marnujemy tlący się w nas potencjał, zajmując się rzeczami do których nie jesteśmy stworzeni, przez co tak naprawdę tracimy odwagę żyć.

A teraz przypomnij sobie, czy jako dziecko zastanawiałeś się nad konsekwencjami swoich wyborów? Śmiem stwierdzić, że raczej nie. Gdy spadł pierwszy śnieg, biegłeś czym prędzej po sanki nie patrząc, że nie ma jeszcze na tyle śniegu by móc śmiało na nich zjeżdżać . Gdy wsiadałeś na rower i jechałeś z jakiejś górki, to zamiast hamować napędzałeś swój rower byleby jeszcze szybciej się poruszać. Jeżdżąc teraz na rolkach zastanawiam się czy nie wybiję zaraz zębów. Czemu teraz nie jest to takie proste, przecież ze złamaną ręką nie da się normalnie funkcjonować. A z paroma siniakami wyglądamy przecież tak okropnie.

Miej odwagę żyć !

 

Ile razy w ciągu swojego życia nie zrobiłeś czegoś, bo bałeś się opinii innych osób. Dusiłeś tlący się w sobie potencjał tylko dlatego, że ktoś na starcie uznał Twój pomysł za absurdalny, idiotyczny bądź nie warty uwagi.  Mam nadzieję, że masz świadomość, iż żyjesz tylko i wyłącznie dla siebie. To Tobie życie ma sprawiać przyjemność i Ty masz z niego czerpać wszystko co najlepsze.  Czemu opinie innych osób, często bezpodstawne mają Cię hamować i ograniczać. Miej odwagę żyć!

Kiedyś mieliśmy jakieś marzenia, często gdzieś w głębi siebie możemy dalej odnaleźć chociażby część dziecięcych pragnień.  Zapominamy, że najważniejszym darem jakim otrzymaliśmy od losu jest nasz czas, który często nie wykorzystujemy we właściwy sposób. Poddajemy się, zazwyczaj nawet nie zaczynając. Podejmujemy się pracy, która w żaden sposób nie rozwija naszych predyspozycji. Boimy się podejmować decyzji, bowiem przyzwyczajeni jesteśmy do słodkiej strefy komfortu. Może po prostu, nie potrafimy tak naprawdę żyć.

Czasem życie nas nie rozpieszcza,  pod natłokiem problemów i obowiązków ciężko odnaleźć jeszcze siłę na realizację swoich marzeń. Przychodzimy do domu zmęczeni i zdenerwowani, co często wpływa na naszą nie chęć do podejmowania jakiegokolwiek trudu. Ale czy stojąc w miejscu i nie wykazując zaangażowania jesteśmy wstanie zmienić nasze życie na lepsze. Czy po prostu, dalej będziemy tkwili w tym samym punkcie, co dotychczas ?

 

Udanej niedzieli 🙂

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

20 Replies to “Czy mamy odwagę żyć ?”

  1. Mówi się, że to od nas zależy nasze szczęście, przyszłość, całe życie. Niestety, nie jest tak do końca. Żyjemy w społeczeństwie i to ono ma na nas większy wpływ, niż byśmy chcieli. Dziecięce marzenia szybko zostają zmiażdżone przez rzeczywistość, w jakiej funkcjonujemy i nie oszukujmy się – jeżeli otoczenie nie wspiera naszych marzeń/celów, nie rozumie ich, będzie nam bardzo trudno je spełnić. Ale nie twierdzę, że powinniśmy przestać szukać szczęścia- raczej dążyć do poznania ludzi o podobnych wartościach – wtedy będzie nam łatwiej, bo nasze otoczenie będzie nam sprzyjało 🙂

    1. To fakt. Społeczeństwo ma na nas bardzo duży wpływ, a czasami rzeczywistość potrafi być przytłaczająca. Za dużo obowiązków, za bardzo pragniemy odnieść sukces zawodowy. Tylko często przy natłoku całej tej „rzeczywistości” zapominamy, że nasz czas jest ograniczony. Nie czerpiemy przyjemności z życia, bojąc się cały czas o przyszłość zamiast wreszcie żyć tu i teraz. Wiem, planowanie jest bardzo ważne. Sam jestem osobą, która bardzo a wręcz obsesyjnie lubi mieć wszystko pod kontrolą. A dziecięce marzenia zawsze mogą się w chociaż małym stopniu pokrywać z naszą codziennością. Pytanie, czy ten sam zapał pozostał w nas nadal ? A ludzie z podobnymi upodobaniami, potrafią rzeczywiście nas motywować. Chociaż, czasem przyda się jakaś konstruktywna krytyka osób, które nie koniecznie sprzyjają naszemu otoczeniu 🙂

  2. Ciekawe spostrzeżenia. Jakiś czas temu zastanawiałam się, jak to możliwe, że jako dziecko nie miałam problemów spędzaniem tygodni nad Bałtykiem, większość czasu radośnie skacząc nad falami czy pluskając się w wodzie. Czy Bałtyk był cieplejszy? Nie sądze, po prostu tak jak napisałeś, nie myślałam nad konsekwencjami, a przede wszystkim o tym jaki zimna jest to woda. Teraz nie jestem w stanie zamoczyć kostek w wodzie tak przeraża mnie myśl o temperaturze 🙂 Pora obudzić w sobie tamto dziecko.

    1. Akurat poruszyłaś dość przyjemny mi temat, bo całe swoje wakacje w dzieciństwie spędzałem nad morzem. Mam ogromny sentyment do Bałtyku ! 🙂 Nie raz jadać teraz, będąc już w sumie dorosłą osobą mam wielką ochotę, po prostu zbudować zamek z piasku. Ale wiesz co ? Przy najbliższych odwiedzinach , w sumie rodzinnych stron ( w połowie jestem Kaszubem) nie ominie mnie powrót do dziecięcych zabaw:)

    1. Często nasze wyobrażenia i to, że sami siebie blokujemy wywodzi się z Tego iż mamy dziwne obawy, że ktoś sobie coś złego pomyśli na nasz temat. Ale tak naprawdę, co z tego ? Skoro żyjemy swoim życiem, a nie czyimś 🙂

  3. Ja reliazuje swoje marzenia – po trochu codziennie. Jestem szczęśliwa po przeczytaniu tego postu, bo problemu np. z tym, że ktoś mnie jakoś ocenia. Nie działam pod wpływem czyjegoś zdania a tego, do czego dążę. Czas wykorzystuje w odpowiedni sposób. Nie poddaję się. Pozdrawiam i życzę Tobie tego samego 🙂

    1. Cieszę się, że mój post w jakiś sposób do Ciebie trafił 😉 „Nie poddaję się. Pozdrawiam i życzę Tobie tego samego ?” Dziękuje, wiele to dla mnie znaczy 🙂

  4. Najtrudniejsze zdecydowanie są poranki. Od nich wszystko się zaczyna. Mnie też nie jest prosto wstać z łóżką i powiedzieć, że przecież mamy piękny dzień, kiedy spałem 6 godzin a na dworze leje jak z cebra. Tylko co mi daje to, że po wyłączeniu budzika znowu stwierdzę, że; „Znowu to samo…”?

    Dlatego ja wyznaję taką zasadę, że jeśli choć jedna rzecz w danym dniu ma sprawić, że będzie on lepszy to się nią cieszę na całego 🙂

    1. Super podejście, ja niestety jeszcze tak nie potrafię. Mam nadzieję, że każdy mały sukces będę odbierał z równym zapałem 🙂

    1. Każdy ma w sobie choć trochę z dziecka. Mi np, apetyt od dziecka nie zmalał. Nadal potrafię pochłaniać spore ilości jedzenia, niestety wcale to nie wpływa na mój przyrost „masy” :/ Jedzenie, to chyba najprzyjemniejszy „sport” . 🙂

  5. Świetny wpis. Prawdziwy, mądry i skłaniający do refleksji. Będę o tym myślał cały dzień albo i dłużej. Pozdrawiam.

    1. Świetnie, że tym wpisem udało mi się skłonić Cię do jakiś refleksji. Mam nadzieję, że są one jedynie pozytywne ! 🙂

  6. dzieci na pewno są szczęśliwsze – łapią chwile, nie zastanawiają się co potem będzie, nie analizują. Dorosły jest w tym ograniczony, za bardzo trzeźwo patrzy na świat 🙂 Miłej niedzieli 🙂

    1. Dlatego warto będąc teraz „dorosłym” zrobić coś, o czym się marzy. Wcale nie patrząc na te wszystkie ograniczenia, by potem nie żałować. 🙂

    1. Najważniejsze jest by samemu dotrzeć do momentu w którym będziemy chcieli coś zrobić ze swoim życiem. Bo często te ograniczenia, które sami sobie stawiamy są zwykłymi wymówkami by nie podejmować się trudu by zmienić coś w nim.

  7. Bardzo fajny wpis. Ja mam wrażenie, że większość dorosłych ludzi chce to życie jakoś przeczekać, przeżywając je w najbardziej możliwy sposób, w jaki się da.
    Przyznaję, to kuszące, ale jakże martwe! Od dziecka -a urodziłam się już jako hedonistka 🙂 – czułam się silnie związana ze swoim życiem jako pełnią – dlatego wszystkie wybory, jakie po drodze podejmowałam, były zupełnie moje i na przekór wszystkim. Do tej pory zresztą to robię! W ten sposób życie może być naprawdę wielką przygodą!

    1. Ja dopiero niedawno chwyciłem swój los w własne dłonie. Zawsze przejmowałem się oceną innych, chociaż nie ukrywam dalej jest dla mnie ważna. Pod warunkiem, że jest konstruktywna a nie z góry „hejtem” 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: